pod tytułem

blog Beaty Januszkiewicz o polskiej literaturze współczesnej

Wpis

czwartek, 22 maja 2014

W naszej krainie czarów nikt nie umie czarować – „W krainie czarów” Sylwii Chutnik

 

W krainie czarów

 



 

 - Czy mógłbyś mi powiedzieć, w jakim kierunku powinnam teraz pójść?

- To w pewnej mierze zależy od tego, dokąd chcesz się dostać – odparł Kot.

 - Nie ma to dla mnie znaczenia… - odpowiedziała Alicja.

- Więc nieważne, w którą stronę pójdziesz – odrzekł Kot.

- … zależy mi na tym, żeby w  o g ó l e  udało mi się g d z i e ś dojść – wyjaśniła.

 - Och, na pewno ci się uda – powiedział Kot – jeśli tylko będziesz szła dostatecznie długo.

„Alicja w Krainie Czarów”, Lewis Carroll, tłum. Krzysztof Dworak

 

 

Może to, co teraz powiem trąci banałem, a nawet nim zwyczajnie jest, ale co jakiś czas warto sobie uświadomić, że życie to nie bajka, a prawdziwa, choć właściwie nieprawdziwa kraina czarów może i gdzieś tam jest, ale drogi do niej nie ma żadnej. Z pewnością wiedzą o tym bohaterowie najnowszej książki Sylwii Chutnik, zbioru poruszających opowiadań „W krainie czarów”, których akcja dzieje się tu i teraz, choć wszystko to czasami takie nieoczywiste i niepewne, zbyt trudne, pokrętne i zawiłe. Kurwa, życie!

 

Sylwia Chutnik jednak z tym życiem się nie cacka i pisze jak jest. Jej bohaterowie to ludzie zwyczajni, prości, tacy jak Anna, która całymi dniami tyra w jakimś zakładzie w Mysłowicach, ma na głowie męża, oczywiście pochłoniętego zapijaniem się i nicnierobieniem. Do tego dochodzi matka, chora, na wózku, z traumą z dzieciństwa. Jest i Bożena z Poznańskiej, stara prostytutka, taka co niejedno widziała i niejedno robiła. Dogorywa właśnie na jednej z warszawskich ulic, znanej oczywiście z takich jak ona, a o swoim życiu może powiedzieć wiele, choć wystarczyłoby tylko to jedno zdanie: „Całe życie pracowałam na to, aby być samotną.” W opowiadaniu „Wszystko zależy od pani” jego pełna kompleksów, niedowartościowana bohaterka – narratorka mówi: „Jedni rodzą się na ładnie, drudzy na kocmołucha.” Pełno w tych opowiadaniach samotności, takiej której chciałoby się pozbyć, ale którą bardzo trudno przecież porzucić.

 

„Tu dziś, na tym dancingu, wszyscy jesteśmy jednością. Nie ma jutra, jest niekończące się teraz (…).”  W opowiadaniu „Dancing” jego bohater  - Piotr rozpaczliwie poszukuje miłości, a może tylko towarzystwa, akceptacji, kobiecego ciała, chce zapomnieć na chwilę o swoim smutnym życiu. Dla niego akurat los okazuje się nadzwyczaj łaskawy. W odpowiednim momencie potrafi wykorzystać szansę i udaje mu się na dancingu zatańczyć z nią - nieznajomą. Trwało to tyle, ile miało trwać, do powrotu jej partnera, z którym przed chwilą się pokłóciła. Ta nic nieznacząca sprzeczka kochanków pozwoliła mu na chwilę dotknąć życia, dała mu wspomnienie, którym teraz będzie mógł się karmić przez kolejne lata.

 

Oprowadza nas też Chutnik po warszawskim Muranowie, mieście – cmentarzu, cmentarzu, na którym toczy się dziś życie. Mówi: „Ci ludzie Stamtąd gdzieś się muszą podziewać”. Gdzie są te wszystkie duchy, gdzie są te wszystkie kamienice, bombardowane po sto razy, gdzie są życia, które sobie nie pożyły?

 

Sylwia Chutnik przyzwyczaiła swoich czytelników do tego, że jej proza przechadza się   po najmroczniejszych miejskich gościńcach i zakamarkach, że jej bohaterowie żyją na krawędzi, że są to ludzie wykluczeni przez starość, biedę, nijakość i samotność. Wszyscy są naznaczeni jakimś piętnem, skazą, bez szans na tak zwany życiowy sukces, przegrani już na starcie. W pierwszy opowiadaniu zbioru „W krainie czarów” narratorka – autorka mierzy się ze śmiercią dziadka. To tutaj poznajemy Alicję, czyli Sylwię, która w momencie granicznym nie wie, jaki wybrać flakonik. A skąd ma wiedzieć? Ja też nigdy nie wiem.

 

Nasza kraina czarów jest tu, ale nikt w niej nie umie czarować. W naszej krainie czarów jest ból, bo bez bólu nie ma życia. A może największą magią jest umieć go czuć, umieć mówić jego językiem, prostym i bez zbędnych łez. Czasami trzeba go potraktować ironicznie, być ponad to, dać w zęby (a niech boli!) i pójść sobie dalej, w dowolną stronę, tak długo, aż się gdzieś dojdzie. 

 

Sylwia Chutnik, W krainie czarów, Znak, Kraków 2014

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
beata.januszkiewicz
Czas publikacji:
czwartek, 22 maja 2014 21:38

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

AAA


Kontakt: beata.januszkiewicz@gazeta.pl pod.tytulem@gazeta.pl