pod tytułem

blog Beaty Januszkiewicz o polskiej literaturze współczesnej

Wpis

wtorek, 14 maja 2013

Zapowiedź książki Adama Wajraka ”To zwierzę mnie bierze” -fragmenty

 

 

 

JAK Z POMOCĄ DZIĘCIOŁA FOTOGRAFOWAŁEM LISKI

 

            Wczesną wiosną kilkaset metrów od naszego domu, koło wielkiego świerka tuż przy leśnej drodze, ktoś zaczął prace ziemne. Co parę dni pojawiała się nowa nora, a przy niej góra świeżo wykopanego piasku. Nie było wiadomo, kto jest głównym inwestorem, bo na piasku widziałem tropy jenota, innym razem lisa oraz borsuka. W końcu jednak jenoty sobie poszły, borsuk zajął się inną norą 100 m dalej, a kompleks nor pod świerkiem opanowały lisy.

            W puszczy, gdzie polują na nie myśliwi, właściciele kur nienawidzą, a wilki potrafią ukatrupić, lisy są szalenie ostrożne. To nie takie lisy jak w Warszawie, Poznaniu czy innym dużym mieście, które za dnia potrafią wejść do ogrodu i wyjeść psu karmę z miski lub pogonić kota. Nasze lisy unikają niepotrzebnych kontaktów, bo może się to dla nich źle skończyć. Tymczasem ja marzyłem o zrobieniu zdjęć małym liskom. Na początku czerwca już powinny wychodzić z nory. Mało jest tak fotogenicznych zwierzaków jak małe lisy. Od końca maja, kiedy młode powinny wychodzić z domu i poznawać świat, odwiedzałem norę. Czaiłem się przy niej godzinami, a liski zobaczyłem tylko raz, przez kilka sekund, gdy było bardzo, bardzo ciemno. Na mój widok czmychnęły do nory. Nic nie dały godziny czekania w specjalnym maskowaniu spryskanym sprayem udającym zapach jelenia. Liski nie wychodziły.

            Ale przecież muszą kiedyś wystawiać głowy – na przykład wtedy, kiedy do nory przychodzi matka albo ciotka. Tak jest, ciotka, bo lisy mogą mieć piastunki, zwykle są to młode samice z poprzednich lat, które pomagają matce wychować młode. Przychodzi ciocia lub mama i przynosi coś smacznego – przy norze znalazłem resztki po jakichś gryzoniach, młodym droździe, kawałek sarny (zapewne ukradzionej jakiemuś rysiowi, bo nie sądzę, by lis mógł zabić dorosłą sarnę).

            Matka nie zostaje długo, bo biegnie dalej polować, ale dla lisków jej pojawienie się to gwarancja, że nie ma nieprzyjaciół w okolicy i chwilę można się przy norze pobawić. A dla mnie to znakomita okazja do fotografii. Kłopot w tym, że jest tam bardzo gęsty las. Żeby zobaczyć, jak lisica wraca do nory, musiałbym być tuż obok. A jak będę blisko, to dorosły lis nie przyjdzie i małe liski nie wyjdą z nory. Kółko się zamyka.

            Na szczęście z pomocą przyszedł dzięcioł duży, który tuż obok, w starej osice, wykuł sobie dziuplę i wychowywał młode. Jak każdy ptak, który wychowuje młode, niezwykle się denerwował, gdy widział lisa. Nie miało znaczenia, że ten w żaden sposób nie mógł się dostać do dziupli i młode były bezpieczne. Dla dzięcioła lis to drapieżnik i na jego widok strasznie się drze.  Trzymałem się więc z dala od nory, a kiedy słyszałem zdenerwowanego dzięcioła, odczekiwałem kilka minut i schylony, niczym indiańskim tropiciel podchodziłem do lisiego domu. Małe liski przerywały zabawę i bacznie mi się przyglądały. Były cztery, każdy inny, najśmieszniejszy – najmniejszy, który wesoło podskakiwał i zaczepiał większe rodzeństwo, nawet jak byłem tuż obok.

            Widać było, że nie za bardzo wiedzą, kim jest ten dziwny dwunożny stwór z trójnogiem zaopatrzonym w potężną rurę, ale wolały nie ryzykować. Ciekawość walczyła w nich ze strachem i strach wygrywał. Po kilkudziesięciu sekundach znikały w norze. Wolałbym, żeby było inaczej, ale trudno, dla maluchów tak będzie lepiej. Tylko raz jeden z nich mnie nie zauważył, gapa jeden, i zasnął na górce piasku przy norze. Wczoraj znów spróbowałem je podejść. Zobaczyłem tylko, jak czmychają do nory. Bardzo szybko uczą się życia w puszczy.

 

 

***

 

Adam Wajrak będzie podpisywał książkę podczas Warszawskich Targów Książki w sobotę 18 maja w godzinach 15-16.30 na stoisku Agory (88/D8)

Spotka się także z czytelnikami w niedzielę 19 maja o godz. 11 w księgarnia dziecięcej Badet  (Wilanów, ul. Lentza 35a) 

 

Adam Wajrak, To zwierze mnie bierze, premiera: 17 maja 2013, Agora SA

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
beata.januszkiewicz
Czas publikacji:
wtorek, 14 maja 2013 20:48

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

AAA


Kontakt: beata.januszkiewicz@gazeta.pl pod.tytulem@gazeta.pl